nasiona marihuany sklep, nasiona konopi

Marsz Wyzwolenia Konopi Warszawa Wrzesień 2010

marsz wyzwolenia konopi 2014

Uczestnicy i sympatycy Inicjatywy Wolne Konopie, której miasto nie wydało zgody na przemarsze w sprawie złagodzenia ustawy narkotykowej, manifestowali w środę w trzech miejscach Warszawy. Wieczorem zaczęli koczować pod Sejmem. Trzy osoby zatrzymała policja, uczestnicy pikiety przenieśli się pod komendę na Wilczej.
– Dwie osoby zostały zatrzymane za naruszenie nietykalności cielesnej policjantów, a jedna za rozstawienie namiotu na trawniku – powiedział wieczorem Andrzej Browarek z Komendy Stołecznej. Policjanci zapewne skierują też wniosek do sądu przeciwko Tomaszowi Obarze za zorganizowanie nielegalnej demonstracji pod Komenda Główną.

Z trzech stron pod Sejm

Wcześniej manifestacja przebiegała spokojniej. O godz. 15. kilkanaście osób przyjechało na ronda Waszyngtona i Zesłańców Syberyjskich. Przed Komendą Główną Policji na ul. Puławskiej 148 zjawiło się 50 demonstrantów. Głównie w wieku 16-35 lat. Na metalowym płocie rozwiesili transparenty: „Każdy inny, wszyscy równi” i „Marihuana jest z konopi” (nawiązanie do publicznej wypowiedzi prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, w której w to wątpił).
– Jeśli policjant chce was spisać, macie prawo najpierw jego wylegitymować – instruował przez megafon Tomasz „Gota” Obara z Wolnych Konopi. Członkowie inicjatywy interesujące ich ustawy znają na pamięć, m.in. te o zgromadzeniach i policji. Inicjatywa walczy o możliwość posiadania do 30 gramów suszu konopi indyjskich i uprawy trzech krzaków na własny użytek, a także o amnestię dla skazanych za posiadanie. Ponieważ okazało się, że IWK nie otrzymała z miasta odpowiedzi na wniosek o zgromadzeniu, policja uznała je za nielegalne i poinformowała organizatorów, że zgłosi sprawę do sądu grodzkiego. Po części formalnej nastąpił program artystyczny, czyli happening. Tomasz Obara postawił na chodniku przed komendą 20 doniczek i worek ziemi.

– Państwo władza, czy ziemia jest legalna? – pytał przez megafon mundurowych, którzy ustawili się po drugiej stronie ulicy. – Czy nasiona są legalne? A woda?

Demonstranci napełnili doniczki ziemią, Gota wrzucił nasiona i podlał.

– A ja też mogę trochę dostać? – spytał przechodzący pan Edward, lat ok. 60. Dostał całą fiolkę.

„Sadzić, palić, zalegalizować”

Po godzinie z okrzykiem „Sadzić, palić, zalegalizować” demonstranci wsiedli do tramwaju i dojechali na pl. Konstytucji, skąd przemaszerowali chodnikiem pod Sejm. Tam czekały już dwie pozostałe ekipy. Niektórzy kierowcy i przechodnie trąbili i machali, inni pukali się w głowę.

– Proszę poinformować wszystkich, że osoby, które tu zostaną, zaczniemy spisywać za nielegalne zgromadzenie – powitali Tomasza Obarę policjanci przed Sejmem. Wobec czego demonstranci usiedli na trawniku w 12-osobowych grupkach (nielegalne zgromadzenie to minimum 15 osób), tworząc 10 odrębnych w świetle prawa pikiet. Przez półtorej godziny manifestanci i funkcjonariusze spisywali (prewencyjnie) i legitymowali się wzajemnie. Dwóch policjantów filmowało całe zajście. Sprzed Komendy Głównej dojechały doniczki z nasionami, sprzęt grający, karimaty i dwa namioty. Tomasz Obara zaplanował koczować przed Sejmem przez 12 dni, hodując konopie i czekając, kiedy policjanci uznają to za uprawę. Doniczki nie zainteresowały policjantów, w przeciwieństwie do namiotu. Zagrozili, że jeżeli Obara podejmie się jego rozłożenia, będą musieli doprowadzić go do komendy przy ul. Wilczej, a cały sprzęt zatrzymać.

– Na jakiej podstawie prawnej? – dopytywał działacz.

– Nie ma pan zgody urzędu miasta na urządzanie tu pikniku, a to jego teren – tłumaczył funkcjonariusz.

– Proszę podać konkretny artykuł – naciskał Gota. – Wolne namioty! – zaczęli skandować manifestanci. Krzyczeli też: „Gdzie jest liść?” i „Obrońcy krzyża wam nie przeszkadzają”. Obara zaczął rozkładać zielone igloo, a policjantów zrobiło się nagle dwa razy więcej niż zgromadzonych. Kiedy podeszli bliżej, demonstranci otoczyli Gotę, skandując: „Nie oddamy, bo kochamy”. W tym samym czasie ktoś odkrył na skwerku tablicę z napisem „Działka na sprzedaż”. I e-mail do właściciela.

– To jest teren prywatny i nic nie mogą nam zrobić, dopóki właściciel o to nie wniesie – ucieszyli się zwolennicy wolnych konopi i przenieśli się pod tablicę. Stopniowo ubywało osób z jednej i drugiej strony. Tomasz Obara zapowiadał, ze zostanie na cała noc. Chciał koczować pod Sejmem z doniczkami, jak długo się uda.

Nocna pikieta pod komendą

Około godz. 21 policjanci zatrzymali jego i dwie inne osoby. Zawieźli ich do komendy na Wilczą.

Pozostałe 30 osób zdecydowało się przenieść pikietę pod siedzibę śródmiejskiej policji – ostatecznie pod komendę dotarło tylko 14 osób. Według informacji „Gazety” zatrzymanym trzem osobom postawiono zarzuty naruszenie nietykalności funkcjonariusza oraz popełnienie wykroczenia w postaci próby rozbicia namiotu bez zezwolenia. Funkcjonariusze tłumaczyli „Gazecie”, że teren przy budynku ambasad Kanady i Francji jest bardzo newralgiczny, objęty szczególnym nadzorem. Pikietujący zapowiedzieli, że będą koczować na Wilczej, aż zatrzymane osoby zostaną zwolnione do domu.




gazeta.pl

feminizowane nasiona marihuany, konopi, thc

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

olej cbd

sklep z nasionami marihuany, thc-thc


Ta witryna growenter.pl wykorzystuje pliki cookies.