nasiona marihuany sklep, nasiona konopi

Tysiące uciekają z miasta śmierci. Ponad 3 tys. ofiar narkotykowej wojny

W 2010 roku w graniczącym z USA meksykańskim mieście Ciudad Juarez ofiarą narkotykowej wojny padło 3111 osób – podały miejscowe władze. To rekord. Mimo wysiłków wojska i policji narkotykowe kartele wygrywają – z opętanego wojną dwóch gangów miasta uciekają dziesiątki tysięcy ludzi.

MEXICO-DRUG-OPERATION

Po zachodzie słońca niektóre dzielnice Ciudad Juarez wyglądają jak wymarłe. Nawet centrym miasta. Straszą zamknięte na głucho budki z taco i hamburgerami i lodami. Nikt nie otwiera aptek, dealerów samochodowych, można też natknąć się na opuszczone gabinety lekarskie. Wszędzie widać tabliczki „wynajmę” i „sprzedam”.

Exodus ze stolicy przemocy

Ale do przygranicznego Ciudad Juarez nikt nie chce się przeprowadzać. Wręcz przeciwnie – z rządzonego przez narkotykowe gangi miasta uciekają setki tysięcy ludzi. Leżące po przeciwnej stronie granicy do El Paso w Teksasie meksykańskie miasto jest areną najkrwawszych rozgrywek między rywalizującymi ze sobą narkotykowymi mafiami i policją. Zwykli obywatele nie mogą znieść strzelanin, podpaleń, grabieży, mordów, porwań, egzekucji, haraczy i rozbojów. I masowo uciekają z miasta. Ci, którzy mogą, do leżącego po drugiej stronie granicy El Paso. Dziesiątki małych i średnich przedsiębiorców, restauratorów, właścicieli warsztatów i punktów usługowych rozpoczęło już po drugiej stronie granicy nowe życie – z dala od wyludniającego się miasta.

– Jedna, dwie, trzy, cztery, i dwie kolejne w bloku obok – Laura Longoria pokazuje palcem na domy, z których wyprowadziły się rodziny jej sąsiadów. 36-letnia sprzedawczyni straciła niedawno pracę. Pracodawca zamknął sklep, w którym pracowała, bo nie stać go było na płacenie haraczu bandytom. Czarę goryczy przelało porwanie nastoletniego sąsiada państwa Longoria. Mąż sklepikarki, Enrique Mondragon, pracownik firmy autobusowej, poprosił w pracy o przeniesienie. „Gdziekolwiek” – mówi agencji „AP” Enrique. Rodzina czeka na decyzję.

Kartele walczą o dominację w mieście

Od wybuchu „wojny” między gangiem Juarez i działającym w całym Meksyku kartelem Sinaloa w 2008 r. w Ciudad Juarez zginęły tysiące osób: w 2008 roku – 1587, w 2009 r. – 2643, a w 2010 rekordowe 3111. W najtragiczniejszym miesiącu – październiku – śmierć poniosło 359 osób – powiedział Arturo Sandoval, rzecznik prokuratury stanu Chihuaha, w którym leży Ciudad Juarez. Z 1,4 – milionowego miasta uciekło już, według różnych szacunków, od 110 do 230 tys. osób.

Wojna z narkobaronami

Po tym, jak w 2006 roku prezydent Meksyku Felipe Calderon wypowiedział narkotykowym bandytom bezwzględną wojnę, w całym Meksyku zginęło 30 tys. osób. Ale to w Ciudad Juarez miała miejsce śmierć ponad 5 tys. z nich. Kiedy do Juarez, będącego rewirem gangu o tej samej nazwie, wkroczył kartel Sinaloa, ulice spłynęły krwią zabitych w walce o dominację w mieście. Masakry, ucinanie głów, filmy na YouTube pokazujące tortury i zamachy bombowe stały się codziennością. Nic dziwnego, że już 74 tys. mieszkańców dotkniętego przemocą miasta uciekło na drugą stronę granicy, do El Paso. W całym 2010 roku nagłą śmiercią zmarły tam 3 osoby, w tym jeden samobójca.

„To miasto umiera”

– To miasto umiera. Nikt go nie kontroluje – mówi 50-letni właściciel fabryki, który przeprowadził się do El Paso po tym, jak w 2009 roku przeżył porwanie. Przetrzymywanemu w ukryciu, skrępowanemu i zakneblowanemu mężczyźnie udało się poluzować więzy i głośnym krzykiem zaalarmować sąsiadów, którzy wezwali na pomoc wojsko.

Jeśli Laura Longoria i jej rodzina wyprowadzą się z Juarez, ich dom błyskawicznie padnie łupem szabrowników i wandali. A być może i na nim, tak jak na innych opuszczonych budynkach mieszkalnych, ktoś napisze sprejem „ilu jeszcze?”

wyborcza.pl

feminizowane nasiona marihuany, konopi, thc

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

olej cbd

sklep z nasionami marihuany, thc-thc


Ta witryna growenter.pl wykorzystuje pliki cookies.